Czwartek, 09 września

Aktualizacja:08:30:52 AM GMT

Jesteś tutaj: Recenzje Recenzje książek

Recenzje książek

"Tajemnice Watykanu" - B. Lecomte - recenzja

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Watykan jest najmniejszym państwem na świecie, lecz budzi ogromne zainteresowanie ludzi z całego globu. Jako Państwo Kościelne, siedziba papieża, czy wreszcie ze względu na swe niebanalne usytuowanie wewnątrz, nie tylko innego kraju, ale nawet samego miasta Rzym. Był i jest miejscem o którym krążą różne legendy. Watykan skrywa wiele tajemnic. Bernard Lecomte w swej książce „Tajemnice Watykanu” stara się wyjaśnić najciekawsze i najsłynniejsze sekrety ostatnich stu lat. Jak pisze we wstępie sam autor „Stolica Kościoła katolickiego to jednak wyjątkowy przypadek w historii świata: nigdy nie przystała na reguły panujące w świecie rządzonym przez media. Badań na temat Watykanu nie da się prowadzić tak, jak to się robi w odniesieniu do Białego Domu czy nawet do Kremla. Z mieszkającymi tam osobami nie umawia się telefonicznie […] jawność nie jest tam zasadą i być może nigdy nie będzie”. Z tych właśnie powodów, książka Bernarda Lecomte’a jest dla czytelników nie lada gratką.

 

 

Możemy się z niej dowiedzieć dlaczego Państwo Watykańskie zostało utworzone przez Mussoliniego, jak Kościół katolicki nie zaaprobował antykoncepcji, co naprawdę skrywa trzecia tajemnica fatimska, oraz poznać odpowiedzi na wiele innych, ciekawych i nierzadko intrygujących pytań.

 

Publikacja została podzielona na siedemnaście rozdziałów, każdy z nich jest odpowiedzią na jedno zagadnienie – tajemnicę. Na początku każdej części autor przedstawia ogólne wprowadzenie i krótką odpowiedź na interesujące pytanie, po czym przechodzi do szczegółowego opisu i dogłębnego wyjaśnienia omawianej kwestii. Dlatego też, co bardziej niecierpliwi mogą szybko zaspokoić swą ciekawość i dopiero wówczas rozpocząć delektowanie się interesującą historią omawianego problemu.

 

Często gdy słyszymy o watykańskich tajemnicach, zadajemy sobie wiele pytań, snujemy domysły i wyobrażamy sobie, że mogą przechowywać wielkie i mroczne sekrety. Z niewiedzy i jednocześnie ciekawości powstają najróżniejsze plotki i nierzadko niesłuszne oskarżenia pod adresem Kościoła, bądź papieża. Autor książki postanowił odpowiedzieć na wiele pytań, które często były wręcz zarzutami skierowanymi do Stolicy Apostolskiej. Możemy się dowiedzieć wiele o funkcjonowaniu państwa watykańskiego, podejmowaniu trudnych i niepopularnych decyzji przez Ojca Świętego, jak również o działaniu opozycji w Kościele i różnych naciskach. Po skonfrontowaniu tych danych z zarzutami, często te drugie okazują się nie tylko bezzasadne lecz nawet śmieszne. To właśnie działanie Watykanu, który nie daje się podporządkować modzie, mediom, czy nawet „wielkiej polityce” tak nas fascynuje. Ponieważ jest tak inny od otaczającego nas świata.

 

Podsumowując mogę z czystym sumieniem polecić najnowsze dzieło Bernarda Lecomte'a. Zarówno osoby, które interesują się Watykanem, jego historią i organizacją, jak też pozostali entuzjaści ciekawej książki z pewnością znajdą w tej publikacji coś dla siebie. Dodatkowym atutem jest przystępny język i ciekawa fabuła, która nie pozwoli czytelnikowi oderwać wzroku, przed ukończeniem ostatniej strony.

 

Plus minus

 

Na plus:

+ przystępny język

+ podział na rozdziały – tajemnice

+ twarda oprawa

 

Na minusy:

- w książka omawia "tylko" tajemnice z ostatnich 100 lat

 

Tytuł: "Tajemnice Watykanu"

Autor: Bernard Lecomte

Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak

Data wydania: 2010

ISBN/EAN: 978-83-240-1389-0

Liczba stron: 360

Cena: ok. 35 zł

Ocena recenzenta: 9/10

"Jak poznańska burmistrzowa..." - J. Wiesiołowski - recenzja

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Jak pisał Józef Garbacik „ważnym dla polskiej dyplomacji (ale nie tylko dla niej) był rok 1500, a to z powodu ogłoszonych przez papiestwo obchodów roku jubileuszowego. Niezwykle odpowiedzialnym zadaniem było dopilnowanie interesów kraju podczas rozdziału dochodów, jakie one przyniosły. Szczególną rolę odegrał w tej sprawie odbyty w Kurii rzymskiej poseł polski Erazm Ciołek, któremu udało się uzyskać ze świętopietrza, które Polska miała zapłacić w ciągu dziesięciu następnych lat oraz ze składek jubileuszowych z Polski, Litwy, Inflant, Szwecji, Danii i Norwegii niebagatelną sumę 100 000 florenów na obronę przed Tatarami” (Tajne układy papieża Aleksandra VI z sułtanem Bajazetem II z r. 1494 [w:] Medievalia. W 50 rocznicę pracy naukowej Jana Dąbrowskiego, Warszawa 1960, s. 327-328).

 

Lata święte i pielgrzymki ad limina Apostolorum ważne były jednak w głównej mierze nie ze względu na politykę międzynarodową, lecz jako istotne zjawisko w mentalności ludzi średniowiecza i wczesnej nowożytności. Pielgrzymki te odbywano głównie ze względów dewocyjnych, ale także po to, by zaspokoić swoją ciekawość innych krajów. Jednym z pielgrzymów pragnących uzyskać łaski roku jubileuszowego był pracownik kancelarii królewskiej, przyszły kanclerz koronny i arcybiskup gnieźnieński Jan Łaski. Wyruszył on z Włocławka do Rzymu 26 września 1500 roku.

 

Niewątpliwie musiała to być wyprawa pełna niebezpieczeństw, gdyż przed jej rozpoczęciem powierzył zarówno swoje życie doczesne, jak i wieczne w opiekę Bogu, Marii dziewicy, świętym apostołom Pawłowi, Piotrowi i Andrzejowi, męczennikom Wojciechowi i Stanisławowi, 10 000 męczenników, świętej Katarzynie oraz innym świętym orędownikom. Być może odnajdujemy tu echo doznanych trudów lub nawet jakichś groźnych, niebezpiecznych przygód, które spotkały go w czasie poprzedniej ekspedycji za Alpy (1494). Trzeba bowiem pamiętać, iż w owych czasach podróże obfitowały w niewygody i niebezpieczeństwa – złe drogi (szczególne zagrożenia wiązały się z przeprawami przez masywy górskie) po których poruszano się wysoce niedoskonałymi środkami transportu, kiepskie gospody, w których oferowano gościom złe posiłki i niewygodne noclegi, drożyzna i wielość systemów monetarnych w krainach, przez które biegła droga (dopiero u celu wędrówki Łaskiego, w samym Rzymie, w roku jubileuszowym 1500, zamrożono ceny i zatroszczono się, aby zapewnić przybyszom jakieś zaopatrzenie), czy wreszcie bezpośrednio zagrażający życiu i zdrowiu wędrowca rozbójnicy oraz choroby (A. Mączak, Życie codzienne w podróżach po Europie w XVI i XVII wieku, Warszawa 1980). Zagrożeniem dla pielgrzyma mogły być także konflikty zbrojne, które po roku 1494, po inwazji Karola VIII, niemal nieustannie przetaczały się przez Półwysep. Wiemy także skądinąd, że pielgrzymów udających się do stolicy chrześcijaństwa na jubileusz roku 1500 zniechęcały trwające właśnie wówczas walki w księstwie Mediolanu (leży ono w północnych Włoszech; tędy m. in. prowadziły szlaki z państw zaalpejskich), a także rozbójnicze bandy grasujące na jednym z głównych szlaków wiodących do Miasta z północy – via Cassia. Pokonanie tych wszystkich trudności i uniknięcie niebezpieczeństw nie oznaczało jeszcze, że podróżny przybywający do Wiecznego Miasta znajdował tam bezpieczne schronienie i mógł czuć się pewnym jutra. Jak pisał Kazimierz Chłędowski „do wszelkich przykrości pielgrzymki dodać trzeba było niebezpieczeństwo zjadliwej febry, która w Rzymie większą część roku panowała, i częste morowe zarazy” (Rzym ludzie odrodzenia, Warszawa 1996, s. 14).

 

Mimo tego szacuje się, że w Wielki Czwartek 1500 roku błogosławieństwo papieskie przyjęło około stu tysięcy wiernych (D. O’Grady, Lata święte w Rzymie, Warszawa 1999, s. 110; zob. też. J. Smołucha, Pielgrzymki Polaków do Rzymu w XVI wieku. Przyczynek do dziejów jubileuszy chrześcijaństwa, „Nasza Przeszłość” 94 (2000); tenże, Udział pielgrzymów z Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego w obchodach średniowiecznych jubileuszów chrześcijaństwa, „Nasza Przeszłość” 93 (2000); J. Smołucha, S. A. Sroka, Historia lat świętych, Kraków 2000). Jednym z nich, oprócz dziekana kapituły we Włocławku, był pewien kanonik z dalekiego Fromborka – Mikołaj Kopernik. W tłumie pątników przybyłych do Wiecznego Miasta znajdowała się również poznańska mieszczka, Barbara Kanina, bohaterka najnowszej książki Profesora Jacka Wiesiołowskiego.

 

Jak wszystkie publikacje tego Autora, także i ta wzbudziła moje głębokie zaciekawienie. W trakcie lektury jednak przekonałem się, że tytuł tej książki jest mylący. Podróż Kaniny jest tu raczej pretekstem stanowiącym oś opowieści, niż jej przedmiotem.

 

Jacek Wiesiołowski słusznie podkreśla, że w źródłach historycznych „zwykłe” kobiety, mieszczanki, występują dość rzadko i zazwyczaj nie odgrywają w nich roli podmiotowej. Jeśli uzyskują prawo do np. dysponowania dobrami, to dopiero jako wdowy, po śmierci męża. Panny czy mężatki zawsze podlegają władzy ojca lub małżonka i nie są traktowane podmiotowo. Dlatego opis podróży burmistrzowej Barbary Kaniny zyskiwałby dodatkową wartość historyczną. Zyskiwałby, gdyby istniał. Albowiem to podstawowe źródło do opisu podróży Barbary, czyli jej itinerarium (lista miejscowości na trasie podróży) zapewne nigdy nie zostało spisane. O jej wyprawie do Rzymu dowiadujemy się jedynie pośrednio, ze źródeł innego rodzaju. Cała więc trasa pielgrzymkowa Barbary jest jedynie domysłem i spekulacją, rekonstruowaną przez Autora z wykorzystaniem itinerariów i opisów podróży innych osób oraz przeprowadzanych analogii. Recenzowaną książkę można więc z powodzeniem nazwać rekonstrukcją historyczną.

 

Choć Autor przyznaje, że nie wiadomo nic na temat pobytu Barbary w Rzymie, jednak opisuje, co pielgrzymi powinni byli zobaczyć, dokąd się udać, jak zdobyć odpusty; dokąd pielgrzymi przybywający do Rzymu udawali się najpierw (do grobu św. Piotra w bazylice watykańskiej), a dokąd w dalszej kolejności. Znaczną część książki (s. 26-91) stanowi więc katalog rzymskich świątyń około 1500 roku i znajdujących się w nich relikwii, uzupełniony związanymi z nimi legendami, a wreszcie wyliczeniem lat odpustu (od kilkudziesięciu, poprzez kilka tysięcy, aż do odpustu zupełnego), które mogli w nich uzyskać pątnicy, co może to być dla czytelnika nieco nużące. Kilka stron (91-93) poświęconych zostało różnicom pomiędzy Poznaniem a Rzymem w architekturze sakralnej, strojach itd.

 

Więcej o samej Barbarze (która występuje jako wdowa po burmistrzu Janie Kani – stąd po mężu „nazwisko” Kanina – po raz pierwszy 6 maja 1496) znajdujemy w początkowej i końcowej częściach książki. Na jej początku omówione zostały sprawy rodzinne (majątkowe i genealogiczne) Barbary z czasów sprzed wyprawy do Rzymu, na koniec zaś Autor wraca do tej tematyki, pisząc o tym, co się działo po jej powrocie. Trzeba tu jednak podkreślić, iż z tej ostatniej części książki w rzeczywistości więcej dowiadujemy się na temat życia mieszczan poznańskich w początkach XVI wieku, niż o samej Barbarze. Kilka stron poświęconych zostało fundacji i wyposażeniu przez nią altarii w poznańskiej farze (s. 100-108), które to opisy znów oparte zostały głównie na spekulacjach.

 

Barbara zmarła na przełomie 1521 i 1522 roku. J. Wiesiołowski pisze o niej jako o kobiecie, „która osiągnęła ogromny awans socjalny – od niebogatej dziewczyny przybyłej z małego Międzychodu do jednej z najzamożniejszych osób w wielkim Poznaniu; kobiety, która przestrzegała zasad swej klasy społecznej, i jednocześnie mieszczanki wprowadzającej nowe standardy zarezerwowane dotąd dla mężczyzn – podróż za granicę na kupieckie i pielgrzymkowe szlaki”. O tym, że była to jedna z najzamożniejszych mieszkanek Poznania świadczy zarówno fakt fundacji almarii, jak i wysokość płaconych przez nią podatków – w spisie podatkowym z 1514 roku jest wymieniona jako płacąca 7 grzywien, podczas gdy właściciele kamienic w Rynku płacili średnio 4,3 grzywny. Jedynie kilka osób w mieście płaciło wyższe podatki, czyli dysponowało większym majątkiem niż Barbara.

 

Aneks do książki stanowi publikacja trzech źródeł rękopiśmiennych, dwóch pochodzących z Biblioteki Kórnickiej oraz jednego z Archiwum Państwowego w Poznaniu. Dwa pierwsze, pochodzenia bernardyńskiego, są opisami odpustów stacji rzymskich, czyli spisem kościołów wraz z wyliczeniem odpustów, jakie pielgrzym może otrzymać za odwiedzenie ich w odpowiednim dniu. Trzecim rękopisem jest itinerarium pielgrzymie na trasie z Poznania do Wenecji.

 

Znaczną część książki stanowią ilustracje. Książka liczy 150 numerowanych stron, z czego na materiał ilustracyjny poświęcono 61.

 

Poznańska burmistrzowa to książka popularna, napisana przystępnym językiem, wydana na dobrej jakości grubym papierze, godna polecenia dla czytelnika nie będącego zawodowym historykiem.

 

Plus minus:

 

Na plus:

+przystępny język

 

Na minus:

- brak podziału materiału na rozdziały, co utrudnia orientację w czasie lektury

 

Tytuł: „Jak poznańska burmistrzowa ze swą krawcową do Rzymu na jubileusz 1500 r. pielgrzymowała”

Autor: Jacek Wiesiołowski

Wydawca: Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk

Data wydania: 2010

ISBN/EAN: 978-83-7654-089-4

Liczba stron: 152

Cena: ok. 30 zł

Ocena recenzenta: 7/10

"Falaise. Wątpliwe zwycięstwo" - A. Tucker-Jones - recenzja

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Anthony Tucker-Jones to niespełna pięćdziesięcioletni specjalista od niemieckiej broni pancernej w II wojnie światowej. Najbardziej znany jako autor monografii „Hitler's Panzer Heist". Zanim dał się poznać jako autor książek, był pracownikiem służb specjalnych, następnie konsultantem militarnym i wziętym publicystą, również z zakresu marynarki wojennej i lotnictwa bojowego.

 

 

Tym razem Tucker-Jones prowadzi swego czytelnika przez boje niemieckich dywizji pancernych, biorących udział w walkach o Normandię po lądowaniu aliantów w 1944 roku. Losy tych dywizji łączą się ostatecznie na niewielkim odcinku ziemi – w kotle pod Falaise, skąd rozpaczliwie próbują uciec przed zamykającymi się kleszczami aliantów.

 

Książka jest opowieścią o walce, widzianej oczyma Niemców. Choć nie udaje im się powstrzymać lądowania sprzymierzonych na francuskich plażach, próbują zepchnąć desant z powrotem do morza. Są bardzo trudnym przeciwnikiem. Nie poddają się w najtrudniejszych nawet warunkach. Na alianckie natarcia odpowiadają kontrnatarciami i niszczeniem setek czołgów brytyjskich i amerykańskich. Dysponują bowiem świetną myślą techniczną, objawiającą się w czołgach Pantera i Tygrys, nie mających swych jakościowych odpowiedników w alianckich Shermanach i Churchillach. Z czasem jednak przewaga ilościowa, ogień floty inwazyjnej i naloty myśliwców bombardujących dezorganizują mobilność niemieckich pancerniaków na tyle, że straty są coraz większe, a walka polega coraz częściej na bardziej lub mniej skoordynowanym odwrocie. Swoje dokładają też niemieckie problemy ze skutecznym dowodzeniem i coraz większe trudności z zaopatrzeniem w sprzęt, paliwo i amunicję.

 

Wbrew pozorom, kłopotem Niemców nie są jeszcze konieczności uzupełniania jednostek poborowymi – w przypadku pancerniaków, coraz młodsze załogi, braki w wyszkoleniu nadrabiają fanatyczną zaciętością w walce. Wzmacnia ją nieudany zamach na Hitlera, kiedy niemal całość niemieckich sił przechodzi pod komendę SS, a myśl o poddaniu jest równa zdradzie.

 

Koniec tych walk jest jednak dramatycznie bolesny – w niemieckich dywizjach pancernych z 1800 czołgów zostaje niecałe 90, a z kolejnych 450 w dyspozycji innych jednostek, tylko 50. Ucieczka za Sekwanę, z koniecznością porzucenia sprzętu, udaje się tylko co trzeciemu z niemieckich żołnierzy. Falaise jest ostatnim aktem pierwszych miesięcy walki, ukazującym miażdżącą przewagę sprzymierzonych.

 

Opis prawdziwej wojny Tucker-Jones znajduje często we wspomnieniach żołnierzy, ktorzy poznali ją nie z map sztabowych, a ze smaku krwi. Oberfeldwebel Hans Erich Braun z 2. Dywizji Pancernej SS pisał we wspomnieniach z Falaise: „Zostaliśmy zahartowani niczym pancerze naszych czołgów, straciliśmy wszelkie ludzkie uczucia. Żyliśmy, ale w środku nas coś umarło. W otępieniu przyglądaliśmy się wszystkiemu dokoła, jakbyśmy oglądali film. Żołnierze siedzieli w pojazdach, kurczowo ściskali broń, przytrzymywali rannych. Gdy któryś z nich umarł, wyrzucano go po prostu na drogę, żeby zrobić miejsce dla żyjących. Ludzie kryli sie za działami przeciwpancernymi i przeciwlotniczymi, mając w głowie tylko jedną myśl – zniszczyć nieprzyjaciela, który już wkrótce miał pojawić sie na horyzoncie. Bez litości, ponieważ i oni nie mieli jej dla nas."

 

Autor w końcówce książki próbuje dowodzić, że niedomknięcie kotła pod Falaise pozwoliło na ujście cało najbardziej zahartowanej w bojach części hitlerowskich wojsk pancernych na zachodzie. Co prawda, bez wozów bojowych, ale pozwalającej na szybkie odtworzenie jednostek po wyposażeniu w nowy sprzęt. Odczuli to sprzymierzeni w kolejnych miesiącach. Z powodu tych dywizji nie udała się operacja spadochronowa pod Arnhem. Ocaleni spod Falaise stworzyli też pancerną awangardę kontrofensywy zimowej w Ardenach. Część została przerzucona na front wschodni, gdzie prowadzili kontrnatarcia na Pomorzu Zachodnim i pod węgierskimi polami naftowymi. Mimo, że losów wojny nie zmienili, to agonia nazistów trwała przez to wiele miesięcy dłużej.

 

Książce towarzyszy sporo dodatków. Cenne są zdjęcia – sporo z nich pochodzi ze zbiorów autora, druga część zaś z archiwów armii Stanów Zjednoczonych. Mamy też spis ważniejszych niemieckich dowódców, opisanych w książce. Spis najważniejszych alianckich i niemieckich opancerzonych wozów bojowych, spis wszystkich niemieckich jednostek z bronią pancerną, walczących w Normandii, liczebność tychże oddziałów w czerwcu i wrześniu 1944, niemieckie szyki bojowe wojsk frontu zachodniego – jeden z czerwca, drugi z lipca-sierpnia. Dalej –  spis dowódców niemieckich dywizji pancernych z ostatniego 1,5 roku wojny, spis kryptonimów alianckich operacji w Normandii, tabela stopni wojskowych Wehrmachtu i Waffen-SS oraz ich polskich odpowiedników. Do tego kilka map. Na końcu solidna bibliografia, a na początku wstęp i podziękowania.

 

Plus minus

 

Na plus:

+ odważna choć ryzykowna teza o niepełnym zwycięstwie aliantów pod Falaise

+ bardzo duża wiedza autora o działaniach niemieckich jednostek pancernych

+ zdjęcia z archiwum autora

 

Na minus:

- rozrzucenie dodatków na przedzie i końcu ksiązki, gmatwające korzystanie z nich

- bardzo słabe przygotowanie map, które bez użycia kolorów są nieprzejrzyste dla czytelnika

- okładka sugerująca większą obecność w książce działań polskiej 1 Dywizji Pancernej, która jest przez autora zaledwie wspominana

 

Tytuł: „Falaise. Wątpliwe zwycięstwo"

Autor: Anthony Tucker-Jones

Wydawca: Wydawnictwo Bellona

Data wydania: 2010

ISBN/EAN: 978-83-11-11880-5

Liczba stron: 296

Cena: ok. 40 zł

Ocena recenzenta: 8/10

"Historia powszechna. Wiek XIX" - A. Chwalba - recenzja

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Długi wiek XIX to doprawdy niezwykła epoka w dziejach człowieka. Datowana od czasów wybuchu rewolucji francuskiej, aż po wybuch I Wojny Światowej - to jedna wielka epoka nieustających przemian. Jest to okres tak przebogaty w najrozmaitsze wydarzenia, że aż trudno uwierzyć, iż ów piękny kawałek historii człowieka udało się zmieścić w książce na 714 stronach.



Owa publikacja została wydana na naszym rynku dwa lata temu, jednakże biorąc pod uwagę wartość tej pracy myślę, że trzeba pisać kolejne recenzje tej, co tu ukrywać świetnie napisanej i skonstruowanej pozycji.

Autor ukazuje Czytelnikowi nie tylko świat wielkiej polityki jaki wówczas rozwijał się (zresztą bardzo prężnie), ale także ogrom przemian cywilizacyjnych, które w ten czas nastąpiły. Czy jest jakaś inna epoka w historii, której dynamika rozwoju jest tak ogromna? Zapoznając się z kolejnym rozdziałami pierwszej części pracy poświęconej „cywilizacji” możemy dowiedzieć się wielu informacji o ludziach, ich codzienności, o tym jak rozwijał się przemysł, nauka oraz kultura.Ten przejrzysty schemat pozwala od razu sięgnąć nam po fakty, które nas najbardziej interesują bez wdawania się w żmudne poszukiwania.

Druga część z kolei ukazuje Czytelnikowi wiek XIX z perspektywy politycznej. Wielkie batalie, polityczne zmagania, kolonializm, przyczyny i skutki - to wszystko zostaje nam ukazane nie tylko z perspektywy Europy, ale i całego ówczesnego świata. Tym samym Czytelnik zyskuje możliwość zapoznania się np. wojną o niepodległość w Ameryce Południowej. Ponadto dowiadujemy się jakimi wydarzeniami wówczas targane były takie kontynenty jak np. Afryka czy Azja.

Takie szerokie ujęcie zapewnia naprawdę dużą porcję wiedzy, która w owej książce została podana językiem przystępnym, nie wprawiającym Czytelnika w znużenie. Książka, której przeznaczeniem było zostać podręcznikiem akademickim może śmiało posłużyć nam jako lektura na długie zimowe wieczory. Swoistym smaczkiem zawartym w owej książce jest szereg materiałów źródłowych, których poznawanie (przynajmniej mi) sprawiało wielką przyjemność. Ponadto książka ta jest wielką kopalnią ciekawostek - polecam każdemu, gdyż można dowiedzieć się niekiedy naprawdę niesamowitych rzeczy. Na przykład wystarczy choćby podać jeden przykład  opisujący życie w XIX-wiecznej Rosji. Jeśli nauczyciel chciał się ożenić musiał prosić o zgodę odpowiednie urzędy inaczej nici ze ślubu i małżeństwa, gdyż jego pracę postrzegano jako rodzaj swoistej służby, który wymaga poświęceń. A życie małżeńskie mogło wpłynąć negatywnie na jej wyniki... Takie ciekawostki można mnożyć i mnożyć - doprawdy urozmaica to czytanie i daje do myślenia. Zaś informacje zawarte na marginesach pozwalają na sprawne wyszukanie interesujących nas wiadomości. Nie można nic zarzucić także indeksom nazwisk i nazw geograficznych. Dobre ich opracowanie pozwala na skuteczną pracę z książką, kiedy potrzebujemy szybko informacji na pożądany temat.

Duży plus należy się wydawnictwu PWN za przygotowanie książki. Twarda oprawa, dobra jakość papieru i ładna stylizacja sprawiają, że po książkę tę chcę się sięgnąć w każdej chwili.

Wśród tych wszystkich zalet znalazłem jedną wadę. Jeżeli map, tabel i wykresów jest pod dostatkiem to niestety, ale z wielkim smutkiem muszę stwierdzić, że nie uświadczymy w niej żadnych zdjęć, a szkoda, gdyż ilustracje  obrazujące ową epokę urozmaicałyby z pewnością całość.

Komu, więc polecić tę książkę? Z pewnością wszystkim, którzy studiują i wiedza powszechna z zakresu XIX – wieku jest im potrzebna czy to do egzaminu czy też jakiejś pracy. Warto, by sięgnęli po nią licealiści przygotowujący się do matury, gdyż informacje w niej zawarte z pewnością przydadzą na maturze. Ponadto polecam ją wszystkim, którzy interesują się długim wiekiem XIX, gdyż publikacja ta jest bardzo dobrym punktem wyjścia do badań nad tą epoką i jej złożonym problemami.

Młodszym Czytelnikom zaś życzę, by owa pozycja była wznawiana i cały czas uzupełniania o nowe wyniki badań...

Plus:

+ciekawe ujęcie tematu
+przystępny i bogaty język
+bogata bibliografia stanowiąca punkt wyjścia do dalszych, głębszych badań, przemyśleń
+ładne wydanie

Minus:

-brak ilustracji

Tytuł: Historia powszechna. Wiek XIX
Autor: Andrzej Chwalba
Wydawca: Wydawnictwo Naukowe PWN
Data wydania: 2008
ISBN/EAN: 978-83-01-15444-8
Liczba stron: 714
Cena: ok. 42 zł do 59 zł
Ocena recenzenta: 9/10

"Cud nad Wisłą - Wspomnienia fińskiego uczestnika wojny polsko-rosyjskiej w roku 1920” - K. Kurk - recenzja

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 

I wojna światowa i pierwsze lata po jej zakończeniu były okresem wyjątkowym w dziejach Europy Wschodniej i Środkowej. Trwała permanentna wojna, na gruzach starych imperiów powstawały i odradzały się państwa narodowe. Dla wielu największym niebezpieczeństwem, które mogło zagrozić utrwaleniu nowej sytuacji w regionie, była bolszewicka Rosja, która dopiero co narodzona ruszała żwawo nieść sztandar czerwonej rewolucji. Na przeszkodzie stanęły nowopowstałe i odrodzone państwa, które za nic miały idee komunistyczne, zaś najbardziej ceniły sobie niepodległość. Bolszewicy przegrali w Finlandii, Łotwie, Estonii, Polsce i na Litwie, każde z tych państw krwią swych obywateli okupiło wolność. Pomimo tego, ciągle znajdowali się ochotnicy powodowani nienawiścią do czerwonej Rosji, mający nadzieję, że jeszcze uda im się zastrzelić kilku „czerwonych”. Jedną z takich postaci był Fin – Kaarlo Kurko, zaś okazję do walki dała mu wojna polsko-rosyjska roku 1920.

 

„Cud nad Wisłą” to książka którą uczestnik walk napisał dopiero 13 lat po zakończeniu wojny. Przez ten czas wiele wspomnień uległo zatarciu, wiele też, jak można podejrzewać, autor specjalnie przeinaczył. Z tego powodu dzieło zawiera wiele nieścisłości i pomyłek. Traktowanie wspomnień Fina jako nieomylnego źródła, nie wchodzi w grę. Autor dobrze i zapewne zgodnie z prawdą opisuje życie obozowe, wypady zwiadowcze i potyczki z wrogiem. Jednak informacje na temat bieżącej polityki, o której autor miał dość małe pojęcie, często są w części albo w całości mylne. Dlatego książkę Kaarla Kurko należy traktować jako dobrze napisany opis życia żołnierza frontowego, którego zapał do walki był ogromny, i który nie stronił od możliwości starcia się z bolszewikami.

 

Światopogląd autora, choć w typowy dla tamtego okresu, nadaje książce jednostronny wymiar. Zdecydowanie negatywnie autor opisuje Armię Czerwoną, oraz Żydów, którzy chętnie tejże armii pomagali na wszelkie sposoby. Zresztą w życiorysie Fina pojawia się pewien, nie do końca jasny, udział w pogromie Żydów. Jednak jeszcze raz należy dodać, że antysemickie przekonania nie należały wtedy do rzadkości. Pozytywnie przedstawiane są wszystkie narody walczące z bolszewikami, przede wszystkim Polacy. Autor kilkakrotnie ujawnia swój podziw dla hartu ducha, męstwa i kultury Polaków. Wychwala także swój naród, przed którym czerwonoarmiści mieli uciekać w popłochu.

 

Należy także wspomnieć, że tytuł może być mylący, zaś podtytuł oddaje właściwą treść książki. Samej bitwie warszawskiej autor poświęca kilka stron. Oprócz tego opisuje wydarzenia dziejące się już po rozejmie polsko-rosyjskim, w których brał udział. Chodzi tu mianowicie o listopadowe działania wojsk generała Stanisława Bułak-Bałachowicza na terenie Białorusi, w skład których wchodził nasz bohater. Całą opowieść Kaarla Kurko spina rok 1920. W styczniu wyrusza do Polski, by już w grudniu wrócić do Finlandii. Tutaj kończy się książka. Jednak wydawnictwo dodaje jeszcze na końcu protokół przesłuchania bohatera przez Główną Policję Śledczą w Helsinkach z grudnia 1920 roku.

 

Wydawnictwo Bellona we współpracy z Muzeum Historii Polski postarało się o znakomity wygląd dzieła. Książka nie rozkleja się też jak niektóre tego samego wydawnictwa. Sama praca autora nie zawiera wielu stron, jednak dodanie czarno-białych zdjęć oraz obszernego wstępu i posłowia (którego autorem jest białoruski historyk profesor Oleg Łatyszonek) znacznie uatrakcyjniło książkę. Nie można przyczepić się też do tłumaczenia, którym zajęła się pani Bożena Kojro, znana tłumaczka z języka fińskiego. Myślę że wznowienie pracy Kaarla Kurko, było znakomitym pomysłem. Z własnego doświadczenia wiem, że poznawanie historii z pamiętników jest czymś czego nie zastąpią żadne podręczniki. Zaś poznawanie historii Polski w spojrzeniu obcokrajowca, jest czymś nad wyraz interesującym. Wypada życzyć sobie więcej tego typu wznowień.

 

Plus minus

 

Na plus:

+ dobry wstęp i posłowie

+ zdjęcia

+ indeks

+ przypisy poprawiające błędy autora

+ estetyczne wydanie

 

Na minus:

- nic wartego wzmianki

 

Tytuł: "Cud nad Wisłą – Wspomnienia fińskiego uczestnika wojny polsko-rosyjskiej w roku 1920”

Autor: Kaarlo Kurko

Wydawca: Wydawnictwo Bellona

Data wydania: 2010

ISBN/EAN: 9788311118935

Liczba stron: 127

Cena: ok. 25 zł

Ocena recenzenta: 9/10

"Napoleon's Army in Russia. The illustrated memories of Albrecht Adam - 1812" - J. North - review

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Napoleon's expedition in Russia in 1812 is still a great field of research for historians and one of the most interesting subject for deliberations and discussions. Many books and articles were written in this matter. However, the topic is still up to date. Recently, a new intriguing book appeared in this subject. It is called 'Napoleon's Army in Russia. The illustrated memories of Albrecht Adam – 1812' and was translated and compiled by a British historian specialising in Napoleonic history – Jonathan North.



The book is an English translation of Albrecht Adam's memoirs. This German artist and participant of expedition in Russia relates the history of the war from his own perspective. His memories are detailed - divided into days and sometimes even hours. Moreover, each single part is illustrated by colour plate showing soldiers, phase of battle or the battlefield. All of them were painted and sketched by him during his march with the Napoleon's magnificent army. The book in general contains 72 excellent high-quality full-colour plates from the campaign. All of them are in A4 size so we can admire wonderful details of these illustrations.

As the direct witness of events unfolding in 1812 Adam splendidly relates the situation of The Great Army, especially the morale and the supply situation. He was attached to IV Corps, which was largely composed of Italians. However, Adam describes also other detachments and forces, especially Bavarian ones.

Jonathan North, the author and translator of the publication, attached his preface and introduction, where he described briefly the history and the genesis of the war in 1812. A short biography of Albrecht Adam can be also found in that part.

The main advantage of the book is Adam's colorful and vivid language. The example we can easily find on page 92, describing situation from 27th July 1812: 'Vitepsk was romantically situated, surounded as it is by rolling hills covered with lush vegetation and picturesque woods. Such a sight made an agreeable impression even on those who were familiar with the beauties of Italy'.

As the slight disadvantage we can regard lack of annotations. Instead of them at the end of the book author placed short bibliography. Moreover, North's comments and introduction are, in our opinion, too curt and too brief. Nevertheless the subject, brilliant language and fantastic original illustrations fully compensate these drawbacks.

Visually, the book is just excellent. Hard cover, beautiful wrapper and high-quality paper cause that it is the real pleasure to take it into the hand.

In all points of view the 'Napoleon's Army in Russia. The illustrated memories of Albrecht Adam – 1812' is worth reading. I could recommend it to every person interested in Napoleonic campaigns. This book provides the opportunity not only to admire uniforms and armament of soldiers illustrated by eyewitness but also to look deeper in The Great Army's realities. We have unique opportunity to look at Napoleon's army in point of one soldier's view. Thanks to it, we can gain wider information of invasion in Russia in 1812.

Plus/minus

Advantages:
+ theme
+ unique illustrations
+ excellent quality of translation
+ high quality of the edition
+ excellent graphics

Disadvantages:
- author's comments and introduction are too short and  not detailed enough
- lack of annotations

Title:
'Napoleon's Army in Russia. The illustrated memories of Albrecht Adam - 1812'
Author: Jonathan North
Cover: hard cover with wrapper
Language: English
Publisher: Pen & Sword
Date of publication: 2005 (UK)
ISBN-10: 1-84415-161-1
ISBN-13: 978-18-4415-161-5
Pages: 176
Price: £25
Reviewer rating: 8/10

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL

Najnowsze komentarze